Katolicy, przebudźcie się! Jest to wezwanie! Najnowże statystyki Kościoła wykazały, iż Katolicy są najmniej oraz najgorzej katechizowani pośród wszelkich chrześcijańskich religii.
Katolicy zdają się być w ślepym zaułku co do przekazywania wiary swym dzieciom ora przekazywanie wiedzy z Kościoła. Mormoni i świadkowie Jehowy są na samej górze tych statystyk.
Znaleźliśmy się w pewnego rodzaju epidemii co do wzrastania liczby Katolików oraz zachowanie naszej wiary. Nie chodzi tu jedynie o Kościół Katolicki, lecz też o Chrześcijaństwo jako całość. Dużo kościołów protestanckich albo zanika albo musi się łączyć.
Narzekają jak wiele młodych ludzi nie uczęszcza do Kościoła, gdyż przyszłość istnienia tych kościołów jest w zagrożeniu.
Mówi się też o problemie Katolików wśród współczesnej kultury, która usiłuje niszczyć Chrześcijaństwo, w ogóle nie wspominając o Panu Bogu. Co zaś my uczyniliśmy przez ostatnie 50 lat? Wyraźnie niewystarczająco się temu sprzeciwiliśmy. Artykuł ten więc to swego rodzaju wezwanie was.
Wyobraź sobie, że obudziłeś się w nocy i zobaczyłeś, że twój pokój pali się. Wybiegłeś na zewnątrz i zauważyłeś, że inne pokoje także się palą! Wpadłeś w panikę i zdałeś sobie sprawę, że jest cały budynek śpiących ludzi, którzy zaraz umrą od ognia, a oni są nieświadomi.
W tej ogromnej panice wrzeszczysz na cały głos: obudźcie się! Głośno pukasz do każdych drzwi tak szybko, jak tylko potrafisz. Pukasz z całych sił i krzyczysz: obudź się, obudź się!!!
Dokładnie w takim stanie jest nasz Kościół. Większość ludzi w obecnych czasach nie idzie ku Bogu lecz się od Niego oddala. Nie idą ku Kościołowi lecz jak najdalej od Niego. Nie idą ku Niebu lecz się od Niego odwracają.
Większość to ludzie wierzący w Boga, ale i tak oddalają się od Nieba, gdyż z Bogiem i Kościołem im nie po drodze. Jest to ogromny problem. Biskupi, księża, rodziny, katechezy, katolickie szkoły: wszystko to wymaga zmiany struktury. Badania pokazują, że czworo na pięcioro dzieci odchodzi z Kościoła przed ukończeniem studiów.
Jeśli więc nawet uczęszczasz do katolickiej szkoły, jest wielkie ryzyko, iż odwrócisz się od wiary przed ukończeniem średniej szkoły.
Jest to wielki problem. Katolickie szkoły i taka edukacja były niegdyś najważniejsze, nauczając nasze dzieci wiary tak, by ją kochały, by były dobrymi obywatelami. Obecnie jest dokładnie na odwrót.
Mam duże doświadczenie w katolickich szkołach gdyż w takiej uczyłem. Uczniowie powiedzielu, iż religia to ich najmniej ulubiona lekcja. Nienawidzili religii. Kiedy tylko wchodzili do klasy, nudzili się. Z tego wynika więc, iż wiara nie jest przekazywana w domach. Tak wiele zależy od ich wychowania w rodzinach. Potrzebna nam jest więc rekonstrukcja apologetyki.
Musimy nauczyć się dawać dzieciom dobre odpowiedzi. Trzeba je podszkolić oraz pomóc im zrozumieć w co wierzą, trzeba samemu znać odpowiedzi na ich słuszne pytania i wówczas można mieć nadzieję,  iż nie odejdą. Ogłosiłem uczniom w szkole średniej, gdy jeszcze byłem nauczycielem, iż będą to najtrudniejsze zajęcia w roku szkolnym.
Gdy nie będziesz się ogromnie starać, nie uda ci się. Powiedziałem uczniom wyższych klas nim poszli na studia, że religia jest tak bardzo ważna w ich przyszłym życiu. Od razu zaczęli marudzić. Odrzekli, że nie ma to nic wspólnego z pójściem na studia, że są to najmniej ważne lekcje. Zapytałem: czyżby?
Tak, to prawda. Nie zapewni ci to miejsca na studiach, lecz żaden przedmiot na studiach nie doprowadzi cię do nieba i nie nauczy co robić by się tam dostać. Co jest zatem ważniejsze? Odrzekli: Cóż, no to mamy kłopoty.
Pewna pani z biura ministerstwa rzekła, że ​​połowa klasy nie chce uczęszczać moje zajęcia. Wezwała mnie do gabinetu i rzekła: Bryan, połowa mojej klasy chce zrezygnować z twoich zajęć, lecz powiedziała również: dobra robota. Ważne jest to, by robić wszystko aby uczyć ich tego, czego rzeczywiście warto się uczyć.
Uczniowie nudzili się religią. Powiedziałem im, że mogą zadawać wszelkie pytania, dawać wyzwania, wypróbować mnie jako nauczyciela. Niech to robią na swój sposób. Gdy ktoś nie wierzy w Boga, ok, powiedz mi to. Jeśli jednsk powiesz mi, że wierzysz, a to nieprawda, niczego cię nie nauczę. Nie chcę byś mówił tylko to, co chciałbym usłyszeć.
Rzuciłem więc wyzwanie tym uczniom, a te zaczęły się ze mną kłócić i mówić o wszelkich zastrzeżeniach. Otwierali się i mieliśmy świetne dyskusje, a wielu z nich rzeczywiście zaczęło głęboko wierzyć w Boga, gdyż mogli też najpierw szczerze wyrazić swoje obiekcje.
Zadawać dobre pytania oraz dostawali dobre odpowiedzi. Dokładnie tego potrzeba nam w Kościele. Uważam, że potrzebna jest kompletna rekonstrukcja lekcji religii. Potrzeba nam umiejętnej ewangelizacji. Potrzebujemy nauki zarówno dla rodzin jak i dla uczniów. Nie ma innego skutecznego sposobu.
Absolutnie nie jrytykuję w ten sposób księży. Raczej wzywam ich do współpracy. Niestety są tacy księża, którzy zupełnie nieświadomie prowadzą całe pokolenia ludzi do piekła. Przykład? Prawie na każdym pogrzebie, na jaki idę, księża pocieszają: “teraz można modlić się do np. Joanny, bo Joanna jest w niebie, a Joanna może się modlić za nas” lub np. “zmarł dziś Jan i prowadził dobre życie. Był dobrym człowiekiem. Rodzina go kochała, Jan jest teraz w niebie. Możemy się do Jana modlić”.
Nie wiem nawet jakiego słowa użyć by wystarczająco podkreślić jak to jest niebezpieczne. Wielu z tych ludzi wcale nie wiodło dobrego dobrego życia czy nie chodziło nawet do Kościoła. Wielu z tych ludzi nie żyło dla Boga.
Nie można ich, bez względu na dobre chęci, wyświęcać. Nie wiem nawet co powiedzieć, jak ja mam nauczać gdy rozprzestrzenia się takie poglądy. Nic dziwnego więc, że dzieci myślą: “wystarczy, że będę dobrym człowiekiem by pójść do Nieba. Nie muszę się modlić ani chodzić do Kościoła. Przecież np. Jan nie chodził do Kościoła, a ksiądz powiedział, że poszedł do nieba”.
Np jakiś Józef czy Jerzy…palili, pili do upadłego, bez przerwy przeklinali i nie byli wcale dobrymi ludźmi, nam jednak komunikuje się, że wszyscy kończą w niebie. Jaka z tego lekcja? Otóż taka, że nie musimy robić absolutnie nic, aby dostać się do Nieba. Wystarczy być sobie dobrym człowiekiem i po prostu egzystować.
Są całe masy ludzi, które myślą, że wszyscy pójdą gdzieś do Nieba. W jednej z ankiet zapytano przypadkowych ludzi: Czy myślisz, że po śmierci pójdziesz do Nieba? Ok. 94% odpowiedziało, że tak. Myślę, że jeżeli jest Niebo to po śmierci tam trafię.
Zapytano tych samych ludzi: czy modlicie się? Jeśli tak,to jak często? Większość nie modliła się często, a część w ogóle. Wszyscy ci ludzie uważają więc, że tak zwyczajnie pójdą do nieba, za to, że po prostu istnieją. To tak nie działa. Jezus powiedział, że ścieżka do Nieba jest wąska i trudna, a droga do zniszczenia i piekła szeroka i łatwa.
Tyle osób dziś idzie wygodnie tą łatwą ścieżką prowadzącą do piekła. Mówimy, że idą do Nieba osoby, które wcale do Nieba nawet nie dążą. Tak, powinniśmy głosić Miłość Chrystusa. Ale z Ewangelii wg św. Jana 14:15 i mnóstwa innych wersetów wiemy, iż Bóg mówi “jeżeli Mnie kochasz, będziesz przestrzegać Moich przykazań”.
Przestrzeganie przykazań to okazywanie Bogu miłości. Nie da się kochać Boga bez przestrzegania przykazań, uczęszczania na Mszę, przyjmowania Eucharystii. Jeśli nie jesteś ochrzczony, prowadzisz niemoralny styl życia, choć by wszyscy mówili, że to w porządku, nie jest tak. Trzeba więc głosić wiarę i przestać wyświęcać wszystkich na każdym pogrzebie, mówiąc, że są w niebie i już można do nich się modlić.
A teraz proszę, z miłości do wszelkich prawdziwych kapłanów, proszę was, byście więcej nigdy tak nie mówili, gdyż poprzez to wpajacie wszystkim, iż nie trzeba nic specjalnego robić by trafić do nieba. Trzeba pocieszać. Rodziny tych osób je kochały, ale to nie znaczy, że mamy wiedzę, iż są w niebie. Tyle ludzi nie chodzi do Kościoła właśnie przez te błędne przekonania.
Trzeba więc wzywać ludzi nie tylko Miłością Chrystusa, ale także tłumaczeniem, co Ona znaczy. To swego rodzaju walka. Jeżeli chcesz za Nim iść, zanim zaczniesz, upewnij się, że masz zbroję do podboju tej drugiej strony. Jeśli budujesz wysoki wieżowiec, chcesz mieć pewność, że masz wystarczająco zasobów by tę pracę ukończyć.
Jeżeli tego nie zrobisz, nie uda ci się i poniesiesz porażkę. Chrześcijańskie życie nie jest łatwe, więc powinieneś się upewnić, że jesteś gotów się tego podjąć. Wzywam więc biskupów i księży by mówili i głosili jedynie prawdę. Uczcię Jej. Desperacko tego potrzebujemy.
Kościół Katolicki historycznie nauczał i głosił Prawdę poprzez całą historię, nauczał nas tego, co musimy wiedzieć by pójść do Nieba. To jest też twoje wezwanie, twoja praca, twoje powołanie. Zbyt wielu księży opowiada kawały w swoich homiliach by tylko zaprzyjaźnić się z ludźmi
 Kawały są w porządku, lecz nie w homiliach.
Trzeba rzucić sobie wyzwanie. Musimy przyznać to, co robimy źle. Pomyśleć jak postępować inaczej w miejscach gdzie zbłądziliśmy i jak lepiej podążać za Panem Bogiem. Tak robili wszyscy Święci. Święci wezwali nas do życia na cześć Pana Boga.
Zawsze gdy czytam o jednym ze Świętych, czuję jakby “dawali mi tą książką po głowie”, ale to dobrze. To prowadzi ku świętości i poprawia wady. Daje mi to całą listę rzeczy, które mogę robić lepiej. Muszę wierniej podążać za Panem Bogiem. Muszę być mniej obojętny w tylu aspektach.
Nikomu nie pomagamy wygłaszając homilię, w której nie podsumowujemy tego, co tak naprawdę się dzieje. Musimy czuć się wezwani. Trzeba nam nauczyć się jak się modlić oraz jak mieć bliską Komunię i zażyłość z Jezusem. Potrzebujemy odpowiedzi na nasze najgłębsze, najbardziej ukryte pytania. A jeśli to oznacza, że ​​potrzeba w Kościołach studiowania Biblii, pomocy innych wiernych, prawdziwej wspólnoty, lepszek katechezy w Kościołach i parafiach, nie powinno to podlegać negocjacjom.
Wszyscy powinniśmy mieć to w parafiach. Co macie w swojej parafii dla osób po Bierzmowaniu? Zazwyczaj nic. Wezwanie jest więc też do świeckich by coś rozpoczęli. Jeśli już jest coś takiego w Twojej parafii, to super! Jeśli nie, zapoczątkuj studiowanie Biblii, formację wiary, odnowę w Duchu. Wszystko, czegokolwiek jeszcze tam nie ma.
To Twoje zadanie by to rozpocząć. Pan Bóg cię do czegoś wzywa. Stanowimy Ciało Chrystusa i nie możemy dopuścić do tego, by mówiono, iż Kościół jest martwy. Musimy chcieć coś z tym zrobić. Być może jesteśmy zbyt bierni i trzeba nam powstać, rozniecić ten ogień i go rozprzestrzeniać. Biblia mówi, że Duch Święty jest ogniem rozpalającym wszystko i trzeba nam tego ognia w sercach po to, by rozniecił się na wszystkich.
Może to się tylko dokonać w wyniku głębokiej, pełnej miłości relacji z Panem Jezusem i pozwolenia Mu na odmianę swego życia. Nie być “letnim”, obojętnym, nie iść na łatwiznę. Nie tylko przychodzić na Mszę lecz czynnie naprawdę sprawiać by była lepsza, po prostu oddawać Panu Bogu jak najwięcej.
To wielkie wyzwanie w obecnych czasach, gdy każdy jest zapracowany, ale drodzy rodzice, przecież Wasz obowiązek to wychowywać dzieci w wierze. Może nie rozu.iesz powagi tej sprawy, lecz obiecałeś Panu Bogu wychowanie dzieci w wierze katolickiej. Chcesz przecież, by znały swoje modlitwy i przykazania. Chcesz przecież nauczyć ich wiary tak, by miały więź z Panem Jezusem. Jeżeli tego nie zrobisz, to po prostu zawiedziesz samego Boga.
Tyle rodziców nawet nie chodzi z dziećmi do Kościoła. Podrzucają je na lekcje religii, zaś na Mszę podwożą a sami jadą gdzieś indziej. Dużo rodziców nieświadomie wpaja dzieciom grzech, twierdząc, że religia nie jest aż tak ważna, że jest poniżej edukacji uniwersyteckiej, sportu czy hobby. Wszystko to jest przexież w ogóle nieistotne wobec tego, że wieczne dusze idą do nieba lub piekła na wieczność. Tylu rodziców odwraca priorytety prowadząc dzieci do piekła.
Jadą całą rodziną do piekła siedząc za kierownicą. Nie dbają jakie filmy czy muzykę wpajają ich pociechy. Zachwycają się ACDC czy Ozziego Osborne’a i patrzą na sprośne programy online. Pan Jezus powiedział, że jeżeli zgorszysz choć jedno dziecko, lepiej będzie dla ciebie, abyś zawiesił sobie kamień na szyję i rzucił się do oceanu.
To dotyczy też was: księży i biskupów. Dotyczy to też każdej korupcji w Kościele. Odpowiecie za to przed Bogiem, a Ojciec Pio i inni święci piszą, że ci mający najwyższe autorytety w Kościele a są skorumpowani i czynią zło, będą zajmować najniższe, najgorętsze i najbardziej przerażające miejsca w piekle. To nie jest żart. Nie jest to potępienie dla nikogo lecz wezwaniem do wyrzeczenia się grzechu i szatana.
Jest to wezwanie do lęku przed piekłem i ucieczki od niego. Jest to wezwanie, by już teraz zmienić swoje życie, zacząć życie modlitewne, pójść do Spowiedzi. Czy naprawdę uważasz, że trafisz do nieba jeśli nie wyznasz swoich grzechów? To niemożliwe. Trzeba wyznać grzechy, odpokutować i pojednać się z Bogiem. Potrzebujemy relacji z Nim relacji.
Nie pójdziemy do Nieba przez przypadek. Niebo jest przygotowanym miejscem dla przygotowanych ludzi, którzy na poważnie brali słowa Pana Jezusa. Jezus mówi: “beze Mnie nic nie możecie uczynić” w Ewangelii wg Św. Jana 15, a w Liście do Filipian 2:13 jest napisane, że “z Chrystusem możemy osiągnąć wszystko”.
Nie ma znaczenia, jak daleko odszedłeś, nie ma znaczenia, czy uchylałeś się od obowiązku wychowania dzieci w wierze, dziś prawie wszyscy są bandą ateistów więc nie poradziłeś sobie. Zdajesz sobie sprawę z tego, że całkiem zawiodłeś. Jezus jest jednak Bogiem, który zawsze daje drugą szansę.
Jezus zawsze pozwala rozpocząć od nowa. Być może byłeś kapłanem, który bał się głosić prawdę. A może byłeś księdzem, który szczerze chce żyć wiarą, lecz boi się tego, co powie biskup. Może martwisz się tym, co pomyślą inni ludzie. Nie byłeś gotów iść drogą męczeństwa jak święci. Jezus jest Bogiem, który daje kolejną szansę.
Duch Święty jest mocą i ogniem wszechświata. Może nas rozniecić. Nasz Kościół potrzebuje przebudzenia się. Jesteśmy zbyt bierni w zbyt wielu kwestiach i to się musi skończyć. Potrzebujemy tego ognia. To dotyczy biskupów, księży, Papieża jak i wszystkich świeckich. Nie ma tu wyjątków.
Wszyscy potrzebujemy szczerej relacji z Jezusem Chrystusem, którą będziemy traktować jako pierwszeństwo nad wszystko. Trzeba czytać literaturę katolicką oraz Biblię. Co jest dla nas najważniejsze? Netflix? Czy może przez coś takiego nie mamy czasu na wieczorne modlitwy? Czy na pierwszym miejscu stawiamy oglądanie filmów i programów, gry wideo, pracę czy robienie kariery? A może jesteśmy jednymi z wielu z siłowni?
Cały dzień spędzamy na siłowni, a nie znajdujemy odrobiny czasu na modlitwę? Żadna z tych czynności sama w sobie nie jest zła, lecz gdy zajmuje cały czas i nie mamy czasu na życie modlitewne z Bogiem, to łamiemy pierwsze i najważniejsze przykazanie. Musimy wreszcie postawić Boga na pierwszym miejscu.
Pierwsze przykazanie to: Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną. Pieniądz może stać się bożkiem gdy cały czas pracujesz, opuszczając Msze w niedziele. Jeśli śpisz w niedziele i nie chodzisz na Msze, to złamałeś przykazania pierwsze i trzecie. Wzywam Cię więc.
Jeśli dawno nie spowiadałeś się ze swych grzechów, pomyśl nad pójściem do Spowiedzi, a jeśli potrzebujesz pomocy lub się tego boisz, co jest zupełnie normalne, zapoznaj się z niektórymi z naszych artykułów jak się przygotować, co bardzo ci w tym pomoże. Zaufaj, iż Jezus chce ci przebaczyć i zaprowadzić cię do nieba. On nas tam naprawdę chce.
Nasz Kościół ma poważne problemu. Szczerze mówiąc, właśnie dlatego założyłem Katolicką Prawdę. Dlatego, że aż tak wielka część naszego Kościoła jest tak bardzo zdezorientowana. Tak wielka część nie wskazuje prawidłowej drogi, ani nie głosi prawdy. Trzeba nam więc mocnego, klarownego głosu w tych czasach zamieszania, trzeba światła w czasach ciemności i po to istnieje Katolicka Prawda. Po to, by właśnie tę prawdę głosić.
Ile można patrzeć jak ludzie idą w kierunku piekła i nic z tym nie robić, bo cóż, nie jest nam łatwo o tym mówić? Oczywiście, że mówienie o tym nie jest przyjemne, lecz jeszcze gorzej powinniśmy się czuć pozwalając ludziom tam iść i nawet nie zapukać do drzwi, by powiedzieć im, że “w budynku jest pożar”, że coś jest nie tak, że są w budynku ludzie, którzy rozniecili ogień i teraz uciekają. Udają, że nas kochają, lecz nas zabijają na wieki, a jest wiele takich ludzi w naszym Kościele. Mówią to co chcemy słyszeć, a trują owocami herezji, apostazji, zatracenia, legalizmu, sekularyzmu, modernizmu, liberalizmu i wielu innych aspektów.
Są to ludzie toksyczni, podstępni. To tak, jakbym podał posiłek, a potem patrzył jak się trujesz. Nie pochodzi to od Jezusa Chrystusa. Trzeba więc się mocno trzymać. Trzeba jednoznacznie powstać.
Drodzy Katolicy, jeśli nadal to czytacie, powstańcie dla dobra Kościoła niczym żołnierze. Weźcie przysłowiowy miecz i tarczę. Nie chodzi o robienie zamętu czy wściekłość. Nie jest to zdemonizowaniem czy podważaniem ludzkiej godności oraz inteligencji czy niechcianego przekonywania. Nieczęsto piszemy tego rodzaju artykuły, lecz czasami potrzebujemy to zrobić. Dobrym mieczem i dobrą walką jest dobre życie modlitewne, wzrastanie w pokorze, miłości, czystości i cierpliwości. Są owoce Ducha Świętego i do tego właśnie wzywa nas Chrystus.
Tak właśnie robili święci. Święci nie siedzieli biernie nie czyniąc zmian przez cały dzień. Modlili się jeszcze mocniej. Pościli jeszcze częściej. Odmawiali Różaniec, czytali Biblię, umartwiali się i reformowali Kościół od wewnątrz. A im częściej spotykali się z ludźmi, którzy byli przeciwni temu przesłaniu, tym bardziej się modlili, starali wzrastać w świętości i tym głębsza była ich relacja z Panem Bogiem.
Proszę więc o modlitwę za mnie, bym też mógł tak robić. Proszę, módlcie się za mnie, bym mógł być bardziej świętym, bym mógł więcej się modlić, być lepszym Chrześcijaninem, takim, jakim Pan Bóg chce, bym się stał, nie zaś biernym czy nieprawdziwym. Ja także będę się modlił, byście mogli zmieniać świat bez względu na to, jaka jest wasza droga, z czym się zmagacie, czy coś wam się póki co nie udało, czy odnieśliście sukces. Zwyczajnie trzeba nam zmieniać więcej.
Będę się za was modlić, bo wszyscy odbywamy swoją podróż. Miejcie nadzieję. Jeśli zmagacie się z niepowodzeniami, są artykuły o miłości do Boga. Nade wszystko, rozmawiajmy więcej o problemach Kościoła właśnie w Kościele, skąd się biorą, dlaczego mają miejsce oraz jak można je można pokonać.
Nie zrozumcie tego źle. Pan Jezus jest jedynym rozwiązaniem dla problemów w naszym Kościele. Jednak powodem, dla któregojest ich tak wiele, jest to, iż przez ostatnie 50 lat w naszym Kościele w wielkiej mierze odsunęliśmy się od prawdziwego Chrystusa i Jego Prawdy. Zbyt wielu Katolików oddało się rewolucji seksualnej, anarchii, New Age, liberalizmowi, modernizmowi i wielu aspektom, którezniszczyły fundament naszego Kościoła.
Wielu księży i ​​zakonnic skompromitowało wiarę ku zakłamaniu i będą odpowiedzialni za to w Dniu Sądu. Bądźcie tego pewni. Także niektórzy biskupi odeszli od Chrystusa i wciąż to czynią. Wystarczy spojrzeć na sprawy w Niemczech dotyczące księży oraz biskupów mających fałszywe i heretyckie poglądy. Powrót do Pana Jezusa jest jedynym rozwiązaniem dla naszych problemów. Spójrz na historię Matki Angeliki, biskupów, z którymi walczyła i wszystkich księży, z którymi się musiała mierzyć za zgłoszenie prawdy. Ma wspaniałą biografię i bardzo ją polecam.
Nazwa to: “Matka Angelica: niezwykła historia zakonnicy, jej nerwów i sieci cudów”. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu chcesz inspiracji, zdecydowanie przeczytaj tę książkę.
Dziękuję za przeczytanie tych ostrzeżeń. Dziękujemy za przeczytanie przesłania, którego tak no not w tych czasach potrzebujemy. Proszę, pomóżcie podzielić się tym w swoim życiu. Możesz też rozważyć wspieranie naszej służby, byśmy mogli kontynuować tę ogromną pracę, do której Bóg nas wezwał: by uratować dusze, by zmieniać życia i prowadzić ludzi do domu, czyli do pełnej prawdy.